Szumi dokoła las… rzecz o ekosystemie danych

(...) Owszem, posprzątałem: spiąłem kilka systemów w jedną całość i zapewniłem pełną synchronizację zmian danych klientów w ramach procesów, w jakich te dane brały udział. Byłem z siebie dumny! Przez moment… Okazało się bowiem, że niczym króliki z kapelusza pojawiły się nagle nowe procesy oraz nowe systemy, które miały być wdrażane. (…) Panowałem nad sytuacją, ale mimo to mnożyły się przede mną wyzwania związane z rozwojem.

Lepiej być w lesie czy na pustyni?

No właśnie – gdy coraz bardziej drążyłem temat danych i procesów, to wprawdzie znalazłem się w dżungli, ale miałem to wszystko, a co najważniejsze – działające. Pomimo mojego zagubienia, poczucia przytłoczenia tą sytuacją, musiałem sam przyznać, że wszystko wokół kręciło się jak należy. (…) Z perspektywy czasu patrzę na to doświadczenie zdecydowanie inaczej. Moje poczucie bałaganu (przenoszące się czasami w myślach na krytykę firmy za doprowadzenie do takiej sytuacji) przerodziło się w postrzeganie normalnego, prawidłowego ekosystemu danych, jaki występuje współcześnie.

Nierealny porządek

Można sobie wyobrażać, że w świecie idealnym w złożonej organizacji występuje wiele systemów, ale są one uporządkowane i znormalizowane. W każdym z systemów klient identyfikowany jest przez CustomerID, który jest unikatową wartością, w każdym systemie w postaci takiego samego typu, formatu i rozmiaru, a każda zmiana danych klienta w jednym systemie niezwłocznie jest synchronizowana z wszystkimi innymi. Zawsze. Natychmiast. A nawet jeszcze lepiej: jest tylko jedna baza klientów, z której korzystają wszystkie systemy. (…)

"New normal"

(...) Firmy, prowadząc biznes w XXI wieku, muszą liczyć się z całkowicie inną filozofią działania. Postęp technologiczny, globalizacja i wiele innych pokrewnych czynników sprawiły, że biznes musi być bardzo elastyczny, szybko reagować na zmiany zarówno otoczenia, jak i tego, co dzieje się wewnątrz organizacji. (...) W nowych realiach liczy się czas reakcji na zmiany – brak zmian oznacza dyskwalifikację. Nastąpiło przedefiniowanie takich pojęć, jak trwałość oraz jakość. W „new normal” konieczne stało się zastosowanie innej niż dotychczas filozofii, jak również technologii.

Lekko, a nawet prowizorycznie

Realizowanie nowych inwestycji w rozwiązania IT nie może być oparte na wieloletnich, szczegółowych planach. Nie można zakładać, że coś, co jest słuszne dziś, będzie słuszne za 5 lat. Ba! Może się okazać, że już za rok będzie się nadawało do kosza. Dlatego współczesne projekty IT realizuje się zwykle nie metodami takimi jak waterfall (gdzie na początku określa się wszystko w najdrobniejszych szczegółach, a potem rusza z implementacją, która kończy się np. za rok, a wówczas okazuje się, że projekt nie ma sensu…), ale metodami lekkimi – „agile” (gdzie określa się podstawowe założenia, a uszczegółowienie ma miejsce w trakcie realizacji projektu, gdzie można dokonywać bieżących korekt w miarę zmieniającej się sytuacji). (...)

Las, chmury…

(...) Jeśli już jesteśmy w tym lesie, to nie sposób nie zwrócić uwagi na jeszcze jedno zjawisko, które towarzyszy nowoczesnym rozwiązaniom IT – trzeba popatrzeć w górę. (...) W zakresie infrastruktury, w szczególności w odniesieniu do jej finansowania, „cloud” daje lekkość. Nie zawsze bowiem jest konieczne inwestowanie w kosztowną infrastrukturę (szczególnie serwerową), w sytuacji gdy planowany czas życia projektu jest dość krótki. Dlatego w takich przypadkach (a stają się one dominujące) stosuje się rozwiązania „cloudowe”, tak aby infrastruktura nie była inwestycją, ale kosztem związanym z bieżącą eksploatacją projektu. Dzięki temu w razie konieczności przerwania projektu lub jego istotnej zmiany nie mamy na głowie problematycznego rozliczenia inwestycji, lecz po prostu nie ponosimy dalszych kosztów eksploatacji. (...)

Lekki budżet

(...) Jeśli mowa o wydatkach na nowoczesne rozwiązania IT, to przede wszystkim trzeba myśleć o nich w trochę inny sposób. Budżet nie powinien być zaplanowany z myślą o stabilnym wieloletnim rozwiązaniu, ale powinien zakładać zmienność w dużej części realizowanego projektu na przestrzeni czasu. Oczywiście budżet z natury rzeczy powinien cechować się ramami, ale jego konstrukcja powinna przewidywać możliwość wielokrotnych zmian, a nawet (co pewnie dla niektórych zabrzmi kuriozalnie) porzucania części realizowanych elementów projektów, jeśli zostaną uznane za nietrafione czy zbędne. (...)

Jak nie zgubić się w lesie?

(...) W odpowiedzi na „new normal” konieczne jest zachowanie zdrowego rozsądku. Lżejsze podejście do danych, czasem mniejsza drobiazgowość czy pozorny brak solidności wcale nie zwalniają nas z obowiązku dbania o rzetelność i jakość danych. Trzeba pamiętać o tym, że dane są gromadzone i przetwarzane w konkretnym celu. Tak naprawdę ten cel pozostaje niezmienny – zmienia się tylko metoda i forma jego realizowania. Na przestrzeni wielu lat miałem okazję zmierzyć się z różnymi podejściami do realizowania projektów. Na tej podstawie mogę powiedzieć, że kluczowe jest tu posiadanie solidnych podstaw merytorycznych, aby móc zdecydować, kiedy postępujemy bardziej, a kiedy mniej „agile”, kiedy przykładamy większą, a kiedy mniejszą wagę do dyscypliny synchronizacji danych, kiedy idziemy w „cloud”, a kiedy traktujemy projekt bardziej konserwatywnie. (...)

Pełna treść artykułu została opublikowana w numerze 8/2015 magazynu Controlling i Zarządzanie

Written by Witold Kotarba
2015-12-01

Facebookgoogle_pluslinkedinmail

Jesteś zainteresowany?